Zapisać się na bieg i dokonać opłaty startowej nie biegając - czyste szaleństwo, ale tak właśnie zrobiłam. Dokładnie na pięć tygodni przed dniem startu zapisałam się na swoją pierwszą imprezę biegową i dopiero wtedy zaczęłam przygotowania.
Liczne obowiązki, które spadły na mnie na przełomie kwietnia i maja nie ułatwiały realizacji planu regularnych treningów. Czasami biegałam trzy razy w tygodniu, a czasami raz na tydzień! Niekiedy dopadała mnie panika, że porwałam się na coś niemożliwego do wykonania.
Liczne obowiązki, które spadły na mnie na przełomie kwietnia i maja nie ułatwiały realizacji planu regularnych treningów. Czasami biegałam trzy razy w tygodniu, a czasami raz na tydzień! Niekiedy dopadała mnie panika, że porwałam się na coś niemożliwego do wykonania.
Pierwszy raz pięć kilometrów (na taki dystans zapisałam się) przebiegłam, nie zatrzymując się przy tym, dopiero na dwa tygodnie przed 10 maja br., kiedy to miał odbyć się II Bieg Wegański. Radość była przeogromna i wtedy dopiero uświadomiłam sobie, że mogę dać radę.

Cieszyłam się jak małe dziecko, gdy dostałam pamiątkowy medal. Na koniec wegańska pasta, a po powrocie do domu wyszukiwanie nowych imprez biegowych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz